Mycie okien

No niestety, jest nie raz tak, że na Stelli musimy myć okna i wyprać firanki, choć w zasadzie tego nie znosimy, ale podopieczni nas proszą, bo nie ma sprzątaczki, która by to zrobiła. Dla mnie to w sumie nie problem, tylko jak byłam poproszona, to zawsze w czasie, kiedy siedziałam przy garnkach i musiałam gotować obiad. Szaleństwo totalne i tylko bieganie w kółko po schodach. Trzeba było wyprać firanki i także biegać po drabinie, by odwiesić i z powrotem zawiesić. Samo mycie nie specjalnie jest ciężkie, ale to „latanie” w te i wewte dawało popalić, bo pralka w piwnicy, więc nogi do biegu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *